wtorek, 17 lipca 2012

Romans historyczny - "Królewska nierządnica" Gillian Bagwell


Ostatnio była sama fantastyka, czas najwyższy na coś innego. Będzie niespodzianka – romans historyczny! Ale nie, nie zamierzam się posunąć do opisywania książek Barbary Cartland, bez obaw. Romansik jest nieprzesadnie uczuciowy, a bardziej obyczajowy i opisuje bardzo interesującą postać: Nell Gwyn, aktorka i kochanka króla Karola II. Postać zabawna, znana ze swojej ekstrawagancji, ale także dobrego serca i tego, że nigdy nie zapominała o swoich przyjaciołach. Taka – nie  bójmy się użyć tego słowa – kurwa o kryształowo czystym sercu. Być może dlatego o Nell, jako jedynej spośród swoich licznych kochanek, pamiętał Karol II na łożu śmierci. „Nie pozwól by Nell umarła z głodu” – tak brzmiały jedne z ostatnich słów króla, wygłoszone do jego brata i następcy, Jakuba. 



Wszystkie opracowania, jakie sobie przeczytałam o Nell, zainspirowana książką Gillian Bagwell, mówią o Nell z sympatią. Być może dlatego, że była prostą dziewczyną z ludu i nigdy tego nie zapomniała. I w takim samym klimacie jest utrzymana „Królewska nierządnica” – pełnym sympatii dla prostej, szczerej i uczciwej dziewczyny. Była dziwką – tak, to prawda. Ale nigdy tego nie ukrywała. Karolowi II była zawsze wierna, a o swoich byłych kochankach nigdy nie zapominała, dbając o nich i pomagając w trudnych chwilach. Ta książka to bynajmniej nie bajka o Kopciuszku – Kopciuszek stał się żoną księcia, a Nell była tylko kochanką i nigdy nie ukrywała swojego zawodu, dzięki czemu zwykli mieszkańcy Londynu ją uwielbiali. Dzięki temu i dzięki jej rolom – nie należy bowiem zapominać, że Nell była także świetną aktorką komediową.

Postać Nell może fascynować i Gillian Bagwell znakomicie oddała urok tej dziewczyny, kobiety, aktorki, dziwki, matki...Osoby, która z absolutnego dna weszła do światowej historii. Postać Nell budzi sympatię i taką sympatię potrafiła wzbudzić wobec swojej bohaterki autorka „Królewskiej nierządnicy”. Jedyne, czego mi w tej książce brakuje, to więcej opisów żartów i wyskoków Nell, znanej ze swojej rywalizacji z innymi kochankami króla. Opisane w książce jej dowcipy robione kolejnym faworytom budzą szczery śmiech – są zabawne, złośliwe i absolutnie nieszkodliwe.

„Królewska nierządnica” to niezła powieść, zachowująca równowagę między romansem a powieścią obyczajową, nie epatująca nadmiernie seksem (choć uczciwie przyznaję, że znajdują się w niej sceny erotyczne – w końcu Nell była prostytutką!). Odrobinę tylko, mam wrażenie, pani Bagwell wybiela postać Nell, ale nie jest to zabieg rażący. A w efekcie końcowym książka budzi uśmiech na twarzy. A czy nie o to chodzi?

Tytuł: Królewska Nierządnica
Autor: Gillian Bagwell
Wydawnictwo” Bellona

niedziela, 8 lipca 2012

Nadciąga burza - Robin Bridges

 
Za oknem upał, który jestem w stanie znieść tylko leżąc na białym piasku i pijąc drinka z palemką. Kocina zabunkrowała się w brodziku i odmawia wyjścia, więc odpada mi nawet chłodny prysznic. Przede mną dziś do przebiegnięcia 10-12 km i trochę mi słabo na samą myśl. Więc w ramach czynności zastępczych coś wam dzisiaj napiszę. Wybrałam coś mroźnego i z błyskawicami w tle, może chociaż na chwilę zrobi mi się chłodniej.

„Nadciąga burza” to opowieść o Katerinie Aleksandrownej von Holstein-Gottorp, młodziutkiej księżnej Oldenburga, potomkini wielkich królewskich rodów Europy. Katerina, uczennica Instytutu Smolnego dla Szlachetnie Urodzonych Panien całe dnie spędza na nauce tańca i pielęgnowaniu urody, co ma jej pomóc w szybkim znalezieniu bogatego i utytułowanego męża. To jednak tylko pozory – inteligentna Katerina marzy o karierze lekarza. A przede wszystkim skrywa sekret – umiejętność ożywiania zmarłych. Okazuje się jednak, że jej umiejętności chcą wykorzystać pewne ciemne moce, dążące do obalenia cara i przejęcia władzy nad Rosją.


Robin Bridges w bardzo interesujący sposób miesza legendy świata anglosaskiego i słowiańskiego. Na Zimowym Dworze w jej powieści znajdziemy więc i Faerie, przedstawicieli zarówno Mrocznego, jak i Jasnego Dworu, wampiry, wilkołaki i bogatyra. Wszyscy są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa carskiej Rosji, a ich działania są elementem walki politycznej raczej niż zmagań o „rząd dusz”. Bridges bardzo umiejętnie splata wątki historyczne z elementami fantastycznymi (dekabryści na przykład stają się w tej książce sługami wampirów), okraszając wszystko elementami obyczajowymi XIX-wiecznego Petersburga. Całość jest czymś pomiędzy bohaterskiej legendy a romansem obyczajowym, bo o główną bohaterkę walczą dwie siły, reprezentowane – no jakżeby inaczej – przez dwóch przystojnych przedstawicieli płci męskiej. Co, jak się obawiam, czyni książkę zdecydowanie bardziej interesującą dla płci żeńskiej.

Pardoksalnie, „Nadciąga burza” bardzo mi przypomina...”Dumę i uprzedzenie” Austen. Może przez balowe sceny? A może przez to, że znajomość głównych bohaterów (księżnej Kateriny i carewicza Jurija) także zaczyna się od dumy i niechęci tego ostatniego? Podobają mi się opisy życia panien z wyższych sfer, chociaż nie mam pojęcia, czy chociaż w niewielkim stopniu są zgodne z prawdą i czasem tylko denerwuje mnie leciutka niekonsekwencja w fabule. Na przykład to, że wszyscy boją się wampirów, a jednocześnie pozwalają im być członkami społeczeństwa. A nawet wysoko uprzywilejowanej socjety. Ech, ta polityka...

„Nadciąga burza” to niezbyt wyrafinowany, ale zabawny miszmasz kulturowy z fantastyką w tle. Czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, więc jeżeli jakaś pani ma ochotę na mroźną lekturę na upalnej plaży – zapraszam.

Tytuł: „Nadciąga burza”
Autor: Robin Bridges
Wydawnictwo: Fabryka Słów

niedziela, 1 lipca 2012

Tess Gerritsen - Milcząca dziewczyna


Ostatnio była sama fantastyka, więc dziś czas na ciut inną tematykę. Tym bardziej, że w paczuszce od kuriera znalazła się książka Tess Gerritsen. Pani ta jest dobrze znana miłośnikom thrillerów medycznych, bo znajduje się w absolutnej TOP TEN najlepszych autorów tego gatunku, a z dużym szacunkiem o jej twórczości wyrażają się zarówno Harlan Coben jak i Stephen King. A ja im przyznaję rację.

„Milcząca dziewczyna” to nie thriller medyczny, a kryminał, w którym główne role pełnią znowu detektyw Jane Rizzoli i patolog Maura Isles, znane czytelnikom z „Doliny umarłych”. Obie panie zajmują się zabójstwem młodej, atrakcyjnej kobiety, popełnionym w bostońskim Chinatown. Wszystko wskazuje na to, że kobieta była zawodowym zabójcą, a jej śmierć wiąże się z tragedią, jaka w przeszłości rozegrała się w tym samym budynku. 19 lat temu nielegalny imigrant z Chin, kucharz, w napadzie szału zastrzelił wszystkie osoby znajdujące się w restauracji, w tym swojego najlepszego przyjaciela, Jamesa Fanga. Wdowa po Jamesie, Iris, mistrzyni walki wushu, nie wierzy w winę Chińczyka i po latach domaga się sprawiedliwości.

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym zaraz po pierwszych 10 kartkach nie zajrzała na koniec książki – i na plus Tess Gerittsen należy zapisać, że lektura zakończenia nic mi nie dała. Ani nie wyjaśniła intrygi, ani nie dała rozwiązania zagadki, tylko odesłała z powrotem do lektury. Co zrobiłam z satysfakcją, bo cenię sobie kryminały, w których śledzenie akcji jest ważniejsze niż rozwiązanie zagadki. A Gerritsen fabułę splata niezwykle kunsztownie – w jej książkach nie ma słownej waty i zbytecznego zdobienia – wszystkie opisane detale mają swój cel. Łopatologicznie – jeśli autorka opisuje, że o ścianę stodoły oparte stały widły, to tych wideł na pewno ktoś użyje. To niesamowicie precyzyjna proza i równie precyzyjnie działają bohaterowie „Milczącej dziewczyny”. A właściwie bohaterki, bo przedstawicielek płci żeńskiej jest w książce zdecydowanie więcej. I to takich przedstawicielek, o których czyta się znakomicie – błyskotliwych, zdecydowanych, konsekwentnych, a jednocześnie dalekich od stereotypu „babochłopa”. Iris Fang jest mistrzynią walki mieczem i z żelazną konsekwencją szkoli adeptów wushu, ale od lat wierna jest pamięci męża i wspomina zaginioną córkę. Jane Rizzoli jest jedyną kobietą – detektywem w bostońskim wydziale zabójstw, ale jednocześnie jest szczęśliwą mężatką i matką małej córeczki. Maura Isles bardzo z kolei przypomina Temperance Brenan, bohaterkę serialu „Kości” – sprawiedliwość i prawda są dla niej ważniejsze niż ludzie. Ale jednocześnie niezwykle ceni sobie przyjaźń z osieroconym nastolatkiem, który kiedyś uratował jej życie...Mimo „męskiej” tematyki to bardzo kobieca, powiedziałabym nawet feministyczna książka. Przy czym bardzo proszę panów, żeby nie odwracali się z niechęcią, bo to naprawdę znakomity kawałek prozy sensacyjnej.

Co mnie jeszcze w tej książce urzekło? Precyzyjne opisy policyjnej roboty, szukanie śladów i analizowanie materiałów, którym towarzyszą błyski intuicji i szczęśliwe przypadki. Dodatkowo tłem „Milczącej dziewczyny” jest kultura Chin i społeczność amerykańskich Azjatów. No i historia tworzenia chińskich mieczy, fascynująca dla mnie z powodów zupełnie innych.

Ja „Milczącą dziewczynę” pochłonęłam w dwie godziny. Ciekawa jestem, czy was wciągnie tak samo.

Tytuł: „Milcząca dziewczyna”
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: Albatros

niedziela, 24 czerwca 2012

Zakochana w mroku - Franny Billingsley

 
Dziki upał wisi nad miastem, za dziki, żeby robić cokolwiek poza leżeniem w wannie pełnej chłodnej wody i dyszeniem. Ponieważ dziś w moim planie treningowym jest przebiegnięcie 12 km, czekam aż zrobi się ciemniej i chłodniej. A na razie spycham z siebie kota (nawet nie wiecie, jak grzeje taki pers!), piję trzeci litr wody z cytryną i staram się przetrwać.

A ponieważ marzę o wodzie, jeziorze, morzu, kałuży chociaż, to tym razem będzie o książce, której akcja dzieje się na bagnach.

„Zakochana w mroku” to jedna z większych niespodzianek czytelniczych, jaką mi ostatnio zgotowano. Jak słowo daję, i tytuł, i okładka sprawiły, że spodziewałam się czegoś w rodzaju „Zmierzchu”. Romansidła dla nastolatek z elementem sił nadprzyrodzonych w tle. Oj, zaskoczyła mnie Franny Billingsley, a książkę pochłonęłam jednym tchem. Nie spodziewałam się ani tak świetnego pomysłu fabularnego, ani tak ciekawej koncepcji nadprzyrodzonego świata, ani wreszcie takiego stylu pisania – pełnego uroku, poetyckiego, impresyjnego, a jednocześnie zwięzłego.

Bohaterka „Zakochanej” jest siedemnastoletnia Briony. Dziewczyna uważa, że jest wiedźmą – rozmawia z Prastarymi, na bagnach nieopodal domu czuje się jak u siebie, widzi duchy, a swoimi złymi myślami jest w stanie sprowadzić ogień czy powódź. Briony, mimo młodego wieku, posiada żelazną wolę – bowiem jedna chwila jej nieuwagi, przebłysk zazdrości czy niechęci kosztować będzie życie ludzi, którzy ją otaczają. Do tej pory ofiarami Briony stały się jej siostra bliźniaczka i macocha. Dziewczyna musi uważać także dlatego, że wiedźmy są zwyczajowo skazywane na śmierć.
Teraz Briony musi jednak wybrać – zachować swoje życie czy ocalić siostrę. W jej rodzinnej wiosce mieszkańcy zamierzają osuszyć bagna. Rozgniewane bagienne bóstwo zsyła na mieszkańców wioski w tym siostrę Briony, Rose śmiertelną chorobę. Tylko Briony wie, co powoduje śmierć dziesiątek dzieci i jak zatrzymać dalsze zgony. A żeby zniechęcić mieszkańców do prac melioracyjnych, musi ujawnić swoje moce i skazać się na pewną zagładę.

Billingsley buduje absolutnie zachwycający mityczny świat, sąsiadujący z Londynem wieku pary i postępu. Nie, nie znajdziemy w książce oklepanych elfów, gnomów i wróżek – za to znajdziemy króla bagien, Bagnoluda, ducha rzek – Błotnistą Twarz, Błędnice prowadzące nieostrożnych wędrowców w bezdenne głębiny, Nieznanych, kochających opowieści, czy Mroczne Muzy, żywiące się ludzkim talentem, wysysające z ofiary całą witalność. Jednocześnie „Zakochana w mroku” to książka na pograniczu – na pograniczu powieści dla młodzieży i fantasy dla dorosłych, tak jak na pograniczu bycia dzieckiem i kobietą jest Briony. To powieść na pograniczu realności, w której mamy koleje żelazne, przepompownie i elektryczność - a po drugiej stronie wiedźmy i zupełnie realnych Prastarych. To książka o świecie znajdującym się w pół drogi między magią a techniką, między wiarą a nauką – znajdującym się w tym magicznym momencie równowagi między jednym a drugim stanem.

Billingsley pisze znakomicie. Język tej książki, sposób budowania zdań, tworzenia nowych słów, stylistyka fascynuje i zachwyca. To była olbrzymia przyjemność z czytania. I mam nadzieję, że zobaczymy w Polsce pozostałe książki tej autorki („Zakochana w mroku” to jej trzecia powieść”).

Gorąco polecam.

Tytuł: „Zakochana w mroku”
Autor: Franny Billingsley
Wydawnictwo Literackie